wtorek, 12 sierpnia 2014

Oby do przodu.

Dawno mnie tu nie było. To nie tak, że nie chciałam. Nie wiedziałam jak pisać o tym, co się dzieje. A dzieje się wiele.

Od 1. maja ruszyłam z firmą. Na razie super się kręci. Wszystko jest tak, jak sobie to wymarzyłam. Zlecenia lecą, z miesiąca na miesiąc jest łatwiej to ogarnąć, zdjęcia też wychodzą lepsze. Jestem z siebie dumna. Nie ma na razie wielu zysków,ale najważniejsze, że dokładać też nie muszę.
Moje studio domowe jest już profesjonalne. Są tła, są akcesoria, jest oświetlenie. Żyć nie umierać.

Kończę studia. Fakt, że licencjat idzie mi dość opornie. Ten piątek spędzę sama w domu więc mam zamiar przysiąść porządnie. Żadne sklepy czy knajpy mnie nie odstraszą bo wszystko będzie zamknięte. Chcę się bronić we wrześniu.Zobaczymy jak to będzie... Mam taki nawał pracy, że nie wiem czy dam radę go skończyć w terminie. Ale coś za coś. Chciałam i jedno i drugie.

Filip jest duży. Bardzo duży. Mówi już o wszystkim. Uwielbia Strażaka Sama, ciągle ratuje kogoś z pożaru lub autobus który spadł z drogi do morza. Za miesiąc zaczynamy przedszkole. Czy będzie nam łatwo? Chyba nie. Czy powtórzy się żłobkowa historia? Chyba też nie.

Chciałam, aby moja rodzina była szczęśliwa. Być dobrym rodzicem, mamą, prowadzić dom, mieć szacunek do siebie nawzajem. Czy mi sie to udaje? Nie zawsze. Trudne jest pracować, uczyć się, prowadzić kogoś ciągle za rączkę i starać się aby w domu było czysto, zawsze był obiad... Tak się nie da. Ale może kiedyś...







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz