poniedziałek, 31 marca 2014

Pustka

Nie układa nam się. Od dłuższego czasu jest źle, ciągle kłótnie i spięcia. To o połamany wieszak czy niewyrzucone śmieci, to o jakiś ton głosu czy po prostu o źle dobrane słowo. Nie jest dobrze.

Jesteśmy ze sobą długi czas, mieszkamy cztery lata razem. Filip w kwietniu skończy dwa i pół. Staliśmy się innymi ludźmi. Czy może ja jestem innym człowiekiem? Wiem, że prowokuję kłótnie, że jestem niecierpliwa, że nie umiem się normalnie porozumieć. Ale od dłuższego czasu nie czuję się szczęśliwa.

Mamy tyle planów i tyle marzeń a nie potrafimy się uporać z rzeczywistością. Kiedyś myślałam, że gdy On w końcu dojrzeje do ślubu to będzie nam lepiej, to w końcu wszystko będzie jak trzeba. Bo tego właśnie potrzebowałam. A teraz, gdy został tylko rok, gdy data coraz bliżej, gdy tyle spraw jest zarezerwowanych, czuję, że to nie była dobra decyzja, że sama do tego nie dojrzałam.

Nie jesteśmy szczęśliwi i powiedzieliśmy to sobie. A nadal w to brniemy. Czy to moja niesamodzielność powoduje, że nadal w tym tkwię? Przecież to o mnie chodzi. On jest dobry, nigdy nawet na mnie nie krzyknął, zawsze mówi spokojnie. To ja się awanturuję, trzaskam drzwiami i obrażam. A nie wiem na co i dlaczego bo On mi nie daje powodu.

Mam problem.
Ze sobą, z nami.
Czuję taką wielką pustkę i nie wiem gdzie mam uciec.
Tak bardzo smutny jest ten dzisiejszy dzień...

poniedziałek, 17 marca 2014

Hipsterskie poranki z moim synem.

Jak w temacie. Nie powiem, żeby oszczedzanie szło mi jakoś oszałamiająco dobrze ale za to lans jest.

środa, 12 marca 2014

Duże decyzje.

Ciekawi mnie jak to się dzieje, że niektórzy potrafią spokojnie podejmować wszelkie decyzje. Na chłodno, bez emocji, tylko plusy i minusy. Ja tak nie potrafię. Mam burzę mózgów, szaleństwo, płacz pomieszany z euforią. Kalejdoskop emocji.

Zawsze byłam bardzo emocjonalna, choć w ostatnich latach nieco się uspokoiłam. Nie urządzam dzikich awantur, nie wszczynam głupich kłótni, jestem jednak bardziej asertywna i dobrze bronię swojego zdania. Kiedy w grę wchodzą Duże Decyzje nie umiem spokojnie siedzieć i myśleć. Analizuję szybko, często zmieniając zdanie, szukając co chwila argumentów dla poparcia tezy, która akurat pasuje mi do nastroju. Dziwne? Może. Ale prawda jest taka, że będąc zmęczona jestem okropnym czarnowidzem, ciągle płaczę, wręcz histeryzuję a każda zaleta jest wadą samą w sobie. Z kolei rano, kiedy świeci słońce, jestem energiczna, myślę pozytywnie, gnam do przodu.
Pytanie brzmi: Czy to normalne? Czy to cecha prawdziwej kobiety czy po prostu histeryczki?

Wczoraj klamka zapadła i Duża Decyzja została podjęta. Nie do końca za moją aprobatą ale w końcu zostałam przegłosowana, a dzisiaj, oczywiście, myślę, że to był całkiem niezły pomysł.
Mamy mieszkanie. Nasze pierwsze mieszkanie. W ustronnym miejscu ale w centrum, niewielkie ale z tarasem, z kredytem ale niedużym.
Duże Decyzje są ciężkie w podjęciu, mają swoje konsekwencje i wymagają pewnych poświęceń. Dlatego są duże.
Czy podołamy? Pewnie tak. Pewnie życie będzie skromniejsze przez te parę lat kredytowania, ale w końcu we wrześniu wracam do pracy i nie będzie tak źle. Wesele pewnie zrobimy małe i skromne, ale cieszymy się, że w ogóle mamy te dwie rzeczy.

Nie narzekam, to bez sensu.
Czy w ogóle mam na co?




środa, 5 marca 2014

O chorowaniu.

Bycie chorym raczej nie należy do przyjemnych spraw. Wysoka gorączka cięła mnie z nóg i położyła na parę dni w łóżku. Antybiotyk, herbata z sokiem i najlepiej odpoczywać. Tylko jak tu odpocząć jak się ma dwulatka w domu?

Chorowanie jednak ma swoje zalety. Pierwsza z nich: śniadanie do łóżka. Druga z nich: nikt się nie przyczepia, że w domu masz bałagan. Trzecia: nikt nie odważy się zwrócić ci uwagi, że zioniesz czosnkiem na duże odległości. Pozostał też czwarty i najważniejszy: można się przekonać jak wrażliwego i empatycznego synka się wychowało.
Otóż Filip podaje mi lekarstwa "na niby", pyta jak się czuję, robi cacy, przynosi chusteczki. Jednak co mnie rozczuliło najbardziej, to gdy chciałam iść na drzemkę, moje kochane dziecko przyniosło mi swoje ulubione samochody i pluszaki, żeby mi się lepiej spało!!! Poczułam wielką dumę ze swoich dokonań wychowawczych. Empatia ważna rzecz, a jak się jej nauczy za młodu to mam nadzieję, że stanie się ważną cechą.

A wracając do czosnku, skoro moje dziecko posiada cechy prawdziwego mężczyzny ale wykazuje też wrażliwość, musiałam sprawdzić, czy ostatnia najważniejsza i typowa cecha dla mojej rodziny też się zgadza. Tak więc po zjedzeniu dwóch kanapek z twarogiem, posypanym dużym ząbkiem czosnku na każdą z nich, chuchnęłam małemu człowiekowi w małą buziuchnę i zapytałam "brzydko pachnie?". Odpowiedź mogła być tylko jedna "nieeee, ładnie pachnie, ładnie". No cóż Panie Filipie, wdał się Pan w tatusia :P