środa, 19 lutego 2014

Stoi na stacji mokotywa...

Siedzi Filip na łóżku, bawi się "brum-brumem" i nuci pod nosem: "stoi na stacji mokotywa, ciężka, sapie, buch, koła w ruch, maszyna nie stal, nie piłeczka, przez góry przez tunel...".

Matka oczywiście stoi jak wryta. No bo jak to? I zaczynam mówić:
- Stoi na stacji...
- Mokotywa! - woła Filip
- Wielka i ciężka i pot z niej...
- Pływa!
- Tłusta...
- Oliwa!
- Stoi i...
- Sapie!
- Dyszy i...
- Mucha!
- Żar z rozgrzanego jej...
- brzucha bucha!
- Uff jak...
- Goląco!

Właściwie jest w stanie dopowiedzieć cały wierszyk do końca. Wyliczając wszystkie wagony (ćteldzieści!) cieszy się za każdym razem widząc mój podziw. A ciężko nie pękać z dumy, skoro ostatnio wierszyk o lokomotywie słyszał parę tygodni temu. Dzieciaki to mądre bestie są...

1 komentarz: