poniedziałek, 23 grudnia 2013

W świątecznym klimacie.

Mam wrażenie, że wszystkie kobiety stają się po części swoimi matkami. Fakt, nie jesteśmy takie same - mamy w końcu część innych genów, inaczej też wyglądał świat, gdy wchodziłyśmy w wiek dorosłości. Ostatnio, rozmawiając z kilkoma koleżankami na temat świąt, zdałam sobie sprawę, że nic nie pokazuje tak podobieństwa między pokoleniami kobiet, jak właśnie święta.

Szczerze przyznam, że to, czego kiedyś nie znosiłam, dzisiaj jest dla mnie sprawą pierwszej wagi. Nie umyć okien? Nie zrobić 12 dań? Jakie SUSHI NA WIGILIĘ???? - to akurat nie mój pomysł ale to ja właśnie posypałam gromy i odrzuciłam sprawę.

To nasza trzecia wigilia razem z Filipem a czwarte święta w tym domu. Kiedy święta organizowała moja mama, wciągała mnie i moje siostry w wir porządków, kazała sprzątać, pucować, odkurzać i domywać. Do tego zmywania była masa, sterta brudnych garnków powiększała się w zastraszającym tempie, a ja - pełniąca dyżur przy zlewie - wściekałam się na wszystko, płakać się mi chciało i rozpowiadałam każdemu, że u mnie święta nie będą tak wyglądać.

A jak jest? Jestem wierną kopią mojej mamy. Wszystko postne. Milion pierogów. Nic nie może być kupne, wszystko robione - nawet makaron pod kluski, majonez do sałatki. Dzisiaj posprzątałam cały dom, nawet te rzeczy, których nie znoszę sprzątać i które zawsze robi za mnie ktoś inny (toaletę, kanapę w salonie...). Zastanawia mnie jedno: gdzie w tej całej bieganinie podziała się zbuntowana nastolatka, niecierpiąca tego zamieszania? Czemu to sprawia mi aż taką przyjemność?

Wiem, że esencją świąt nie są równo ulepione pierogi czy błyszczące podłogi, nie są nią nawet prezenty, które nie tylko lubimy dostawać, ale przede wszystkim wybierać i dawać. Wiem, że to chrześcijańskie święto upamiętniające to, co dla nas - wierzących ważne. Ale życie się zmienia i jak zmieniamy się my, tak zmienia się też tradycja i kultura. I prezenty nie są złe, tak samo jak suto zastawiony stół. A spotkania w rodzinnym gronie są czymś, na co czekam z utęsknieniem od poprzednich świąt. Od dwóch lat - czyli od czasu gdy Filip jest z nami i zaczęliśmy świętować wigilię z moimi teściami oraz teściami mojej siostry, czuję, jakby powstała nowa rodzina i nowa tradycja.

Wszystkim, którzy obchodzą jutrzejsze święta Bożego Narodzenia, życzę spokojnych, suto zastawionych i przede wszystkim szczęśliwych dni, aby ten czas spędzony razem wniósł pozytywny akcent do naszego szarego, zabieganego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz