wtorek, 3 grudnia 2013

Asertywny Filip

Filipowi ma zawirowania żołądkowe. Dałam mu smectę w niepełnej szklance wody. Dobre to nie jest, powiedziałabym wręcz, że ochydne. Nigdy nie owijam w bawełnę i powiedziałam wprost, że to lekarstwo, jest bardzo ważne, jak wypije to nie będzie bolał brzuszek. 
Filip wprost: "nie ma mowy" (ciekawe od kogo się nauczył...), potem "ale przepyszne, mniam mniam" (zawsze to mówi, jak czegoś nie chce zjeść i myśli, że mnie wykiwa). No to matka musi kombinować, pije z nim piesek z duplo, i kotek i miś i żyrafa. 
Zostało parę łyków i jest już coraz ciężej. Mówię mu:
- dżip z tobą wypije.
- dżip nie ma buzi.
- o tutaj ma.
- mamo, to nie buzia. To grill.

Zostałam pokonana w dyskusji przez dwulatka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz