poniedziałek, 4 listopada 2013

Mieszkaniowo

Ostatnio na jednej zmianie się nie kończy. Postanowiliśmy z Miśkiem kupić większe mieszkanie. Wprawdzie mamy 50 metrów ale z tak fatalnym rozkładem, że dwójka się mieści idealnie, trójka już gorzej.
Szukamy więc czegoś większego, szukamy kredytów na lat dwadzieścia parę, szukamy czegoś, co złączy nas bardziej niż ceremonia czy urzędnik. Papier, podpis, hipoteka. Czemu jest to aż tak przerażające?

Ludzie mają obiekcje przed ślubami, nie chcą się wiązać bo boją się zobowiązań. Małżeństwo to odpowiedzialność za drugą osobę, za jej bezpieczeństwo i zdrowie.
Kredyt z kolei to podjęcie zobowiązania finansowego. Czy jest mniejsze? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Gdy drogi pary się rozejdą nie wystarczy podpisać papierka rozwodowego. Pozostaje jeszcze X tysięcy, które często, gdy jedno nie może spłacić drugiego (a kredyty się bierze jak się pieniędzy nie ma).

Czy dlatego ta hipoteka tak mnie przeraża?
Znów muszę się z czymś przespać, znów jakieś plany stresują mnie i odsuwają od przyziemnych obowiązków.
Powiem wprost: wcale mi się to nie podoba.

Dzisiaj jedziemy obejrzeć pierwszą weselną salę a wczoraj ruszył mój profil na facebooku. Tak więc zapraszam: Fotografia Natalia Kazanowska. Na razie pusto ale mam nadzieję, że tylko chwilowo. Tak czy inaczej zapraszam!!!

2 komentarze:

  1. Najlepiej nie podejmowac żadnych decyzji pochopnie. Potem może się tego wyjątkowo poważnie żałowac. Lepiej z tym jeszcze pochodzic kilka dni, w końcu to nie byle co.

    OdpowiedzUsuń
  2. czadowe masz profilowe na facebook'owym profilu :D
    powodzenia z mieszkaniem! ja to bym właśnie marzyła o pięćdziesiątce dla dwójki ;)

    OdpowiedzUsuń