czwartek, 24 października 2013

Czas leci za szybko!

Lista rzeczy do zrobienia nieubłagalnie się wydłuża. Nauka na najbliższy zjazd, odrobienie poprzedniego (na który nie poszłam), projekt na praktyki, prezent urodzinowy dla Filipa na jutro, wypowiedzenie żłobkowe... no i jeden najbliższy dzień żeby to zrobić, włączając w to dzisiejszy wieczór, jako, że jutro jest impreza i nie zrobię wieczorem już nic.

Halo, halo, czy doba musi mieć tylko 24 godziny? Oczywiście połowę zajmuje mi planowanie najpiękniejszego dnia mojego życia. Misiek wybrał odpowiedni moment - kiedy nie mam czasu na myślenie zaczynam to robić z nadmiarem.

Całe szczęście we wtorki i w czwartki (czyli dni kiedy Misiek wraca po 20.00) Filip kładzie się spać o 18.30. Moje cudowne zabiegi z kładzeniem go coraz wcześniej spać (aby mieć coraz więcej czasu wolnego) dają cudowne efekty.  Z tym, że zamiast robić choć część z zaplanowanych wcześniej rzeczy, ja siedzę i piszę na bloga oraz obliczam ślubny budżet. Masakra.

Tak więc dzisiaj tylko daję znać, że żyję. A jak mnie natchnie, napiszę wkrótce. W międzyczasie zapraszam ->>>>TU <<<<- :)))

3 komentarze:

  1. haha, no tak, ja też czasem narzekam na zwyczajny brak czasu... tole rzeczy do zrobienia i odkrycia! :) i zaplanowania ;) też bym myślała o ślubie, gdyby się zbliżał haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjecie zrobione w Annecy, w poludniowo-wschodniej Francji :)

      Usuń
  2. kurcze tez mam problem z ta krutka doba:)

    OdpowiedzUsuń