niedziela, 11 sierpnia 2013

Hello wakacje!

Zmęczeni wczorajszym weselichem, z którego powróciliśmy szczęśliwie o 4 nad ranem, siedzimy na kanapie i oddajemy się leżakowaniu. Nogi nadal mnie bolą, a wątroba zapewne długo nie dojdzie do siebie, ale było warto! Kiedyś wesela kojarzyły mi się z tabunem cioć i babć, z wiochą, wódką i gorzko gorzko.
Okazuje się, że jeśli DJ jest dobry, towarzystwo młode a synka można wysłać na noc do siostry pod opiekę, nawet ja będę się dobrze bawić ;) A wódka... no cóż. Po prawie dwóch latach bez alkoholu, mam do niej nieco inny stosunek. Piję, jak dają. Nawet Misiek robi się na dobrym weselu poczciwym romantykiem ;)

Zmęczeni, ale zadowoleni, udajemy się jutro na zasłużony urlop, czyli jedziemy na Mazury. Pakujemy znowu stos zabawek, książeczek i pieluch, a do tego planszówki i przyprawy do grilla... i zaczynamy siedem najfajniejszych dni każdego lata (to już nasza tradycja - wakacje w Pasymiu w gronie najbliższych przyjaciół).

Ja melduję się za tydzień, bo internetu tym razem brak.

3 komentarze:

  1. Czekamy na Twój powrót! Ja już chyba nie wyjadę :c...
    Tak czy inaczej liczę, że znajdziecie trochę chwili spokoju, ale i Filipek będzie zadowolony jak nigdy... :).

    Ja na weselu nigdy nie byłam! U mnie w rodzinie jest chyba zwyczaj bycia dłuuuugo parą bez papierka, w sumie dla mnie również nie jest on ważny. Ważne, aby być szczęśliwym!

    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie! be-a-huminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to i dobrze, że odpoczynek będzie bez internetu :) Mazury - piękne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, Filip będzie miał niesamowite wspomnienia, my z bratem też je mamy z wakacji w gronie przyjaciół rodziców, udanego wypoczynku! :)

    OdpowiedzUsuń