piątek, 9 sierpnia 2013

Jarmarcznie

Dzisiaj zabrałam Filipka na jarmark Św. Dominika. Coś tak kiczowatego i okropnie zatłoczonego, że powinno się to omijać szerokim łukiem, jednakże pracuje tam moja siostra w tym roku, tak więc postanowiliśmy raz zaszaleć i pojechać.

Co do kiczu oczywiście nie pomyliłam się. Zawsze w takich miejscach jest więcej brzydoty i tandety niż rzeczy naprawdę wartościowych. Ale oczywiście są też fajne rzeczy, jak wielkie bańki mydlane (zawsze chciałam je mieć i obiecuję, że kiedyś kupię takie Fifiemu) albo drewniane zabawki. Jest też sporo rękodzieła, malarstwa i rzeźby, trochę kuchni regionalnej, trochę oscypków (to zawsze mnie śmieszyło), bursztyn itd... tak można by wymieniać cały dzień.

Zdziwiłam się jednak jeśli chodzi o liczbę turystów i innych kupujących. O 10 rano w piątek, w dość ładną pogodę (pochmurno i ciepło) nie było prawie nikogo! Spokojnie można się przespacerować i obejrzeć stoiska nie martwiąc się że w tym tłumie zgubi się torebkę albo - co gorsza - dziecko. Oczywiście już godzinę później liczba ludzi się dużo zwiększyła, ale udało mi się wywęszyć dla Filipka jeden mały prezent:



A zbaczając z jarmarcznego tematu, byłam wczoraj u dentysty. Usiadłam w fotelu (właściwie rozłożyłam się), dostałam 4 strzykawy ze znieczuleniem... i poczułam się jak w kinie! Puścili mi na telewizorze pod sufitem "Wyzania Gejszy". Już to widziałam, więc dźwięk narzędzi dentystycznych wcale mi nie przeszkadzał. Co najlepsze, wyszłam z gabinetu tak wypoczęta jak nigdy wcześniej ;)

Zwłaszcza, że mój synek nie śpi już w ciągu dnia wcale!!! Już trzeci dzień wytrzymuje grzecznie. A potem od 20 wolne i dla Filipka 12 godzin  snu :))))

1 komentarz:

  1. Wo.... zazdroszczę dentysty mój puścił mi filmik z mojej buzi i moje żółte zęby... nie mogłam się pozbierać przez... eeee zmieńmy temat.
    Jedyne co naprawdę lubię u mojego to bez bólowe znieczulanie za pomocą jakiegoś tam żelu. Naprawdę działa, ale podobno maszynka trochę kosztuje. Ja na widok strzykawki wariuję!

    Takie jarmarki to tyko tłok i tłok... ale mają swój urok :).

    OdpowiedzUsuń