poniedziałek, 24 czerwca 2013

Wycieczka.

Nie było nas tu ponad tydzień, a to dlatego,że  w tym gorącym sesyjnym czasie pojechaliśmy na wakacje :) Dokładnie 500km od domu na zlot maluchów z listopada 2011 w Sielpi Wielkiej aby zobaczyć się z koleżankami z forum ciążowego (tak tak wiem jak to brzmi, ja to forum uwielbiam!!!) i z ich dzieciakami.

Bawiłam się BOSKO chociaż trzeba przyznać, że ten mój maluch to torpeda. Nie da usiąść, pogadać, kawy wypić, trzeba za nim wszędzie biegać. Bo leci na ulicę, bo do stawu już go ciągnie, obok plac zabaw. Dzięki, że mam teściów (ha! naprawdę tak powiedziałam!) bo pojechali ze mną, zawieźli mnie a potem jeszcze zajęli się Fifim żebym mogła spędzić czas z koleżankami.

Filip podczas wyjazdu się niesamowicie rozwinął! Nie dość, że coraz więcej gada (wczoraj powiedział "Dziadzia da pepi" - pepi to jego czapka, pierwsze długie zdanie!) to powtarza jak najęty. Więc już jest psiciapa a nie pipapa, do tego psiapsici (spaghetti), plasia (plaża), a jaja! (ale jaja :D) i o ziubo! (o jezu - to akurat powtórzył po mnie :P). Do tego jest najszybszy ze wszystkich dzieciaków, a zdecydowanie najmniejszy (no i najstarszy bo z października a większość z listopada czy grudnia), wyrywał innym dzieciakom zabawki i zwiewał tak szybko, że nie miały szans odebrać swoich rzeczy ;)

Jestem przeszczęśliwa, że pojechałam ale następnym razem wezmę mojego chłopa - te, które pojechały rodzinnie miały lżej, a ja nie chciałam tak moich teściów nagabywać, i tak mnie tam przywieźli. Tyle, co zaproponowali to skorzystałam ale nie miałam serca więcej ich prosić.

Wróciłam wczoraj po południu, do swojego prysznica, miasta bez komarów (jak cudownie!) i do... sesji. Wiem, że pozwoliłam sobie na zbyt dużo więc teraz nie ma zmiłuj i będę przez ten tydzień wyjęta z życiorysu. Mam nadzieję, że uda mi się chociaż wpaść na chwilę i coś napisać ale mam 6 egzaminów w weekend... a czasu na naukę bardzo mało. Misiek obiecał pomóc i chodzić do pracy na 11 żebym mogła się z rana uczyć. Jakoś odechciało mi się prosić moją siostrę o pomoc...

Pierwszy raz nad jeziorem i pierwsza kąpiel w tak dużym akwenie 


Brudasek 


Ukradłem traktor i już nie oddam. No cóż, to mi najlepiej wychodzi.


6 komentarzy:

  1. Fajnie, że pojechałaś na ten zjazd, a ja się martwiłam po ostatnim poście, że wszyscy chorujecie :c.

    Fajnie też, że możesz tak polegać na teściach. To dobrze, że Fifi coraz szybciej się rozwija. Jak mówisz biega jak szalony? Współczuję wspólnych spacerów, hahaha!

    Filip ma śliczną czapeczkę :).

    Pozdrawiam i zapraszam Cię do siebie!

    Ps. Trzymaj się z tą sesją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ opuściłaś kilka postów, to powiem, że zmieniłam nazwę (dawniej Minka). Zresztą resztę sama się dowiesz! be-a-huminka.blogspot.com

      Usuń
    2. Zapraszam na przed chwilą założonego bloga :).
      swide-swide.blogspot.com

      Usuń
  2. Faktycznie, masz fajnie, że teściowie ci pomogli. Taka zabawa z maluchem jest świetna, ale też wyczerpująca :) Dobrze, że miałaś trochę rozrywki i oderwania od sesji. Teraz będzie ci się lepiej uczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak najbardziej popieram ideę pomocnych teściów i trochę czasu dla samej siebie i koleżanek. A sesją się nie przejmuj, czy to zając? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też sesja, ale nie przejmuj się - każdy zasługuje na odpoczynek :) Nie nauką czlowiek zyje, no nie? ;)

    OdpowiedzUsuń