sobota, 1 czerwca 2013

Dzień dziecka

My, dorośli,
na wiele potrzebnych nam rzeczy możemy poczekać.
Dziecko nie może.
Właśnie teraz formują się jego kości, tworzy krew, rozwija umysł.
Nie możemy mu powiedzieć jutro. Jego imię brzmi dzisiaj.

Gabriela Mistral


Dzisiaj znalazłam te słowa - jakże prawdziwe i szczere. I zastanawiam się, czy ja sama jestem taka wobec mojego dziecka? Czy zawsze podążam za nim, nigdy nie każę czekać? Dobrze wiem, ze tak nie jest. Staram się być dobrą mamą ale mimo wszystko czasem odczuwam zmęczenie, znużenie codziennością. Tyle spraw jest wokół do załatwienia, że gdy wracam do domu i powinnam bawić się z Filipem, po prostu mi się nie chce.

A kiedyś tak nie było.

Myślę sobie, że skoro nie mogę być 100% mamą nie powinnam pracować. Najważniejszym powinno być dla mnie poświęcić się dla tego małego człowieka, który mnie potrzebuje. Robiąc bilans zysków i strat tak naprawdę straciłam dużo siły, zarobiłam niewiele pieniędzy i mało satysfakcji. Jeszcze tak niedawno to rozwój Filipa, jego nowe umiejętności i szczery śmiech wystarczały mi za wszystko. Przecież pierwszy rok życia Filipka nie pracowałam. I nie znaczy to, że nie chciałam. Ale chyba przeceniłam swoje siły.

W pracy spędzam średnio 7 godzin w tygodniu. To nie wiele. Ale muszę się do tej pracy przygotować, sprawdzić prace domowe itd. Do tego teraz mam sesję egzaminacyjną i cały wolny czas powinnam poświęcić na naukę - a nie robię tego, bo jestem zmęczona. Nie bawię się z Fifim bo jestem zmęczona. Nie piszę licencjatu, bo znużenie sprawia, że nie chce mi się nawet otworzyć pliku.

Mama to wdzięczny zawód. Ale trzeba go wykonywać z odpowiednim poświęceniem i miłością. Zdałam sobie ostatnio sprawę, że Filip woli bawić się z Miśkiem, bo ja mu ciągle odmawiam. Szukam mu zajęcia coby robić jak najmniej. A jakby tak zrezygnować z kilku lekcji i przez wakacje odpocząć? Świat się nie zawali. Zawali się jednak, jeśli Filip będzie miał obraz wiecznie zajętej mamy, która nie ma ochoty na spędzenie z nim choćby jednej chwili.

Dzisiaj dzień dziecka. Ta chwila refleksji sprawiła, że chcę znowu być taka, jak kiedyś. Uczyć go, sprawiać, że jest coraz mądrzejszy, zaczyna mówić, rozpoznawać kolory, kształty, liczby. Gdzieś mi to zniknęło w pogoni za karierą. A cóż jest bardziej ulotnego niż te chwile z małym człowiekiem? Tak się zmienia, że niedługo nie będę pamiętała jak to teraz było. Nie będę pamiętała, bo nie patrzę.

Moja siostra wzięła go na spacer. Ale niedługo wrócą i wtedy zajmę się swoją najważniejszą rolą. Nie chcę być osobą, którą się stałam, mam dość tych strasznych zapracowanych dni i gonienia za terminami. Pora na bycie mamą. Na bycie kimś, kim zawsze chciałam być a co uciekło mi gdzieś w pogoni za błahostkami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz