sobota, 4 maja 2013

Melduję się z Pasymia

Pasym, czyli największa dziura w Warmińsko-Mazurskiem, parę lat temu, czyli w momencie kiedy poznałam Miśka, stał się moim ulubionym miejscem po tej stronie globu. A ponieważ nigdy po "innej" stronie nie byłam, mogę szczerze powiedzieć, że Pasym jest moim ulubionym miejscem tak w ogólności.

Mały domek, do którego prąd i bieżąca woda zostały doprowadzone stosunkowo niedawno, jest w rodzinie Miśka od pokoleń i Filip jest już czwartym z kolei, które korzysta z dobrodziejstw tego miejsca.   Co można sprawdzić na najzwyklejszej mapie, jest tu jezioro okalające półwysep a w środku półwyspu, a właściwie na jego samym czubku jest jeszcze jedno jezioro - Mała Kalwa. I tutaj właśnie, 15 metrów od niego, siedzę sobie ja, pisząc na blogu.

Filip to miejsce pokochał. Bo ciężko tego nie zrobić od pierwszego wejrzenia. Choć rok temu nie doceniał skoszonej trawy, pomostu nad jeziorem, stawu z żabami, tak teraz biega wszędzie i trzeba pilnować, coby do tego stawu nie wleciał. Co niemalże się zdarzyło i to dwukrotnie.

Na pogodę nie narzekam, jest pięknie.  Dzisiaj ciepło, gorąco, mały śpi w samej bluzce w wózeczku wystawionym do ogrodu. No właśnie - śpi. Czyli nie trzeba za nim latać, nie trzeba chodzić wrzucać kamyków do jeziora czy stawu (tak zwane "prrrum!" jakby się kto pytał), można na chwilę usiąść i zająć się ewolucją kina hiszpańskiego po zakończeniu dyktatury Franco czy innymi bezsensownymi tematami, albo porąbać drewno na opał, wyczyścić staw, skosić trawę żeby była idealna albo po prostu uwalić się na słońcu lub na tarasie, co ja właśnie robię.

Trochę zdjęć wrzucam, żeby Wam ślinka z zazdrości poleciała. Przykro mi, ale nie umiem inaczej ;)









1 komentarz:

  1. brzmi (i wyglada!) ladnie i ciekawie, a ja nawet nigdy tam nie bylam...
    Filip super wyglada na ostatnim :D fotogeniczny chlopak.

    OdpowiedzUsuń