czwartek, 9 maja 2013

z kawą przy molo

Jestem geniuszem. Gorąco, parno a ja w dżinsach, adidasach i bluzce z długim rękawem. To się nazywa samobójstwo, ewentualnie masochizm. Ale oczywiście ciężko było przewidzieć taką temperaturę wychodząc  z domu... ;)

Z gorszych wiadomości byłam dzisiaj z Filipem u dentysty i nie jest dobrze. Próchnica objęła już 5 zębów i będzie trzeba borować. Mój mały Fifi, zaledwie 19 miesięcy a już musi mieć naprawiane zęby. Oczywiście to moja wina, brak konsekwencji w odzwyczajaniu Filipka od butli zaowocował zepsutymi mleczakami. Za tydzień w środę idziemy na kolejną wizytę, Filip dostanie głupiego jasia i specjalne znieczulenie i mam nadzieję po godzinnej wizycie będzie po wszystkim. Oczywiście się martwię, jak to matka ma w zwyczaju... 

A teraz siedzę tuż przy molo, w restauracji gruba rybka i czekam aż podejdzie kelnerka żebym mogła zamówić latte macchiato. Oczywiście mimo tego przeraźliwego skwaru nie mam zamiaru pozbywać się dziennej dawki kofeiny, jestem uzależniona nie tylko od kawy ale też od picia jej na mieście. Powinnam stworzyć portal oceniający kawiarnie. Ta raczej nie zdobędzie mojego uznania, siedzę tu już 15 minut i dopiero przyszła kelnerka przepraszając że nikt nie podszedł. Wybaczam. Jest lato a ja mogę patrzeć na morze, odpoczywać, cieszyć się leniwym tygodniem. Za tydzień wysyp maturzystów, matura ustna z hiszpańskiego 20 maja a tydzień później pisemna... no i kończą się zlecenia. Ale nie mam z tego powodu traumy, taka kolej rzeczy. Zobaczymy co będzie potem. Ja się cieszę, że to uczennice które doprowadziłam w 100% do końca. :)





2 komentarze:

  1. Mmmm... patrząc na Twoją kawkę robię się spragniona. Szkoda tylko, że tyle trzeba było na nią czekać :c...

    Co do ząbków Fifieg, to trzymam kciuki :). Be optymistą.

    be-a-huminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. szkoda, trzymam kciuki, żeby Filip dzielnie zniósł zabieg :)
    tak, ja często wychodzę zdecydowanie za cienko ubrana...

    OdpowiedzUsuń