piątek, 31 maja 2013

I nawet... i nawet poczułam się dorosła!

Ostatnimi czasy jestem jeszcze bardziej zajęta niż zwykle. Lekcje, tłumaczenia (dostałam dwa zlecenia i jestem soooo happy!), licencjat (którego nadal nie skończyłam, a powinnam) a do tego spotkania towarzyskie, angielski, do którego zaczęłam się przykładać i oczywiście (a może przede wszystkim) Filip.

Wczoraj byliśmy na urodzinach przyjaciela, spędziliśmy tam dwie godziny (niestety tylko tyle, bo dojazd z Gdańska do Gdyni to pół godziny) i muszę powiedzieć, ze znowu zaczęły mi sprawiać radochę spotkania z ludźmi. Przez jakiś czas czułam się wyobcowana z towarzystwa. No dobra, mało kto chce słuchać o tym, że się nie wysypiam a kupa Filipa to naprawdę dla mnie ważna sprawa, a ja sama nie rozumiałam o co chodzi z tymi imprezami jam session do rana i wyjazdami na żagle, w czym to fajniejsze od Filipa i jego małych spraw?

Wczoraj były urodziny chrzestnego Filipka dlatego też nie mogło nas zabraknąć. Czułam się fantastycznie! Tyle ludzi! Różnych, nowych, starych znajomych. I tematy - wszystko, od podróży, do wyjazdów emigracyjnych (zadziwiająco dużo z nich ma takie plany, ciekawe czemu ;)) a także o studiach, dziwnych historiach z życia itd...

Dorastamy. Towarzystwo mojego Miśka (a większość to byli jego znajomi jeszcze z liceum) to już ludzie w sumie przed 30, z zainteresowaniami, pomysłami na życie, poważną pracą. Dojrzalej myślący, nawet jeśli bez dzieci (bo oprócz nas to nikt z nich jeszcze nie ma) to jest to inny świat, taki, w którym się zupełnie lepiej odnajduję i czuję, że jestem jego częścią.

To takie dziwne, że życie toczy się dalej, że stajemy się dorośli chociaż przed chwilą byliśmy dziećmi. I chyba lepiej mi tak niż w gronie rówieśników, którzy myślą tylko o imprezach, ewentualnie z przerwą na sesję, chociaż nie zawsze. Takie czasy już są bezpowrotnie za mną. I nie wrócą, tylko czy to źle?

Staję się dorosła...

A to my!



1 komentarz:

  1. To racja i ciekawe, że 18 lat nie czynią nas dorosłym,a PEŁNOLETNIM, a wiele ludzi to myli. Dorosłym czynią nas jedynie postępy, charakter i czyny :).

    Ja też czasami nie mam ochoty na spotkanie z przyjaciółmi, a gdy już do tego dojdzie czuję się wspaniale :).

    Wasze zdjęcie bardzo mi się podoba. Takie optymistyczne i radochne :D.

    Pozdrawiam! be-a-huminka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń