wtorek, 23 kwietnia 2013

Wiosenne zabawy

Odkryłam dzisiaj, że nasi sąsiedzi mają wyjątkowo czysty balkon. Ale Filip już poradził coś na to - wszystkie liście z naszego balkonu (sprzątanego ostatnio latem, jak mniemam) przerzucił na ich stronę! I jaki dumny był z siebie, że udało mu się posprzątać u siebie ;)

Do tego na placu zabaw pod domem znalazł najlepszą zabawę na świecie: wrzucał wszystkie małe kamyczki jakie znalazł na swojej drodze do studzienki kanalizacyjnej i nasłuchiwał jakie robią "plum". Na pół godziny mogłam zapomnieć, że mam dziecko. Misiek śmiał się, że kamyków jest tyle, że pewnie jak wyjdziemy i przyjdziemy jutro, nawet nie zauważy.

Zdałam dzisiaj sobie sprawę, że kompletnie nie umiem zarządzać domowym budżetem. I chociaż jest dopiero 23 to mam już resztki pieniędzy a wypłata za 5 dni... z naszymi funduszami nie wiem jak to jest możliwe. Chociaż wiem - kawa, mój przeraźliwie drogi angielski (50zł/h!!!), to, co płacę mojej pazernej siostrze i uczniowie,którzy wiecznie odwołują zajęcia.

Ach, i mam nowy komputer! Może w końcu przestanę się wkurzać robiąc COKOLWIEK do pracy. Wyłączający się internet co 15 sekund doprowadzał mnie do szału...

A tutaj mały szop w wanience :) Dzisiaj był dzień uśmiechu, taki, który pozwala cieszyć się z powodu bycia mamą. Dla takich dni warto żyć... :)


1 komentarz:

  1. hahaha :D fajnie, ze Filip umie sobie nieszkodliwie zorganizowac czas.
    ja tez lubie wrzucac kamyki do studzienki :D

    OdpowiedzUsuń