niedziela, 21 kwietnia 2013

Goodbye weekend, hello monday!

Mam już dość weekendu. Może dlatego, że zamiast wypoczywać leniwie z książką czy laptopem siedzę po 10 godzin na uczelni? Zapewne. Dzisiaj mam już na tyle wyprany mózg, że szukanie nowego netbooka. staje się męczarnią. Pamięć ram, procesory, wejścia HDMI i systemy operacyjne...nawet dla kobiety informatyka to już stanowczo za dużo. Oczywiście Misiek obiecał pomóc ale ponieważ jest w trakcie przechodzenia Skyrima będzie to znikoma pomoc. Na propozycję kupienia różowego, aluminiowego ultrabooka Asusa wybuchnął śmiechem. A ja nie wiem co w tym śmiesznego, sam ma podobnego (no nie różowego, bez przesady), droższego niż mój aparat z obiektywami razem wzięty. Ale nieeee, netbook mi wystarczy i najlepiej, żeby nie kosztował więcej niż 1000zł (skąpiradełko małe ;)).

Weekend sprawia, że nie widzę w ogóle Filipka... brakuje mi jego roześmianej mordki i żadne mmsy nie poprawiają humory na dłużej niż 5 minut. Studiuję, żeby odetchnąć jak próbuję oddychać to tęsknię. I to się chyba na razie nie zmieni...

Ach, i obejrzałam "Nietykalnych" ;) Mało jest tak wzruszających filmów... chyba obejrzę jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze... :) Do tego muzyka powalająca. Partie na pianinie to eargasm :) Kto nie widział (a dowiedziałam się, że jest naprawdę mało takich ludzi) niech wie, co traci! Nic więcej nie powiem, ale kopię w tyłek do kiosku, póki film jest po taniości!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz